Wolność słowa w internecie to coraz trudniejszy temat. Niby możesz napisać wszystko, natomiast jak nie trafisz w „klimat”, to wylecisz. A przecież chodzi o dyskusję, nie o potwierdzanie jednej narracji. Dlatego ja powoli uciekam z tych ogromnych serwisów.
Zgadzam się, a co najlepsze – są tam mikrospołeczności online, jakie rzeczywiście mają wspólne tematy i cele. Nie ma miliona użytkowników, więc łatwiej się dogadać i tworzy się niezwyklej kameralny klimat. Fajne miejsce do poznania osób o podobnych poglądach.
Najbardziej lubię te mikrospołeczności online, gdzie nie jesteś jednym z miliona użytkowników, tylko częścią jakiejś małej społeczności. Tam się człowiek czuje swobodnie, może podzielić się nawet kontrowersyjną opinią i nikt od razu nie odpala pochodni.